Overkill – The Grinding Wheel

overkill the grinding wheelThrash praktycznie od początku istnienia przeżywał okresy wzlotów i upadków. Niektórzy prekursorzy gatunku już dawno od niego odeszli, czasem w rejony niezrozumiałe dla fanów. Są jednak ekipy, na które można liczyć praktycznie przez cały czas. Bez wątpienia należy do nich Overkill, który od 37 lat raczy swoich fanów solidną dawką thrashu najwyższej próby. 18 album studyjny w dorobku grupy utrzymuje świetną passę, która rozpoczęła się w 2010 roku. Chociaż muszę przyznać, że „The Grinding Wheel” nie miał zbyt dobrego startu. Czytaj dalej Overkill – The Grinding Wheel

Kreator – Gods Of Violence

kreator gods of violenceAleż dobrze wchodzi ten nowy Kreator. Po kilku przesłuchaniach mamy wrażenie, że „Gods Of Violence” znamy od lat. Ale nie dlatego, że nowy materiał jest aż tak dobry  tylko ze względu na to, że jest to kolejna taka sama płyta niemieckiej legendy thrashu.

Petrozza wraz z zespołem opanowali do perfekcji sztukę tworzenia przebojowych, chwytliwych i pompatycznych utworów garściami czerpiących m.in. z power metalu. I sztukę tę na „Gods Of Violence” dalej kultywują. Czytaj dalej Kreator – Gods Of Violence

Sepultura – Machine Messiah

sepultura machine messiahIlu fanów metalu tyle opinii na temat Sepultury. Praktycznie na każdym forum, pod każdym artykułem czy recenzją bez problemu odnajdziemy teksty w stylu „Sepa bez Maxa to nie Sepa”, „Sepa skończyła się na Arise” itp.

Prawda jest taka, że zespół istnieje od 1984 roku a Cavalera opuścił go w 1996 czyli po 12 latach. Nowy wokalista dołączył do grupy w 1998 czyli chcąc nie chcąc jest w niej od prawie 20 lat. Zatem historia pisana z Greenem za mikrofonem jest już zdecydowanie dłuższa od tej napisanej z Maxem. A czy lepsza? To już kwestia gustu. Czytaj dalej Sepultura – Machine Messiah

Muzyczne podsumowanie 2016 roku

podsumowanieWielkimi krokami zbliża się koniec roku. Nadchodzi zatem czas podsumowań. Rok 2016 jest wyjątkowy pod co najmniej jednym względem. Pierwszy raz w historii Rolowego nie miałem najmniejszego problemu z wytypowaniem najlepszych polskich albumów. Z kolei trochę rozczarowała mnie zagranica, która nie wypuściła na światło dzienne ani jednego krążka, który sponiewierałby mną, wyrył się w pamięci, okupowałby tygodniami odtwarzacz i z miejsca wskoczył na listę płyt, które zabrałbym ze sobą na bezludną wyspę.  Stąd w zestawieniu pojawią się albumy „tylko” bardzo dobre, których słuchanie sprawiło mi największą frajdę. Spośród ponad setki płyt, którą kupiłem w tym roku 33 było nowościami. Jedziemy!;) Czytaj dalej Muzyczne podsumowanie 2016 roku

Vader – The Empire

vader the empireJeszcze parę lat temu powiedziałbym: „o! kolejny album Vadera”. I w zasadzie to by było na tyle. Twórczość Olsztynian znałem pobieżnie, nigdy się w nią nie zagłębiałem bo zwyczajnie nie czułem takiej potrzeby.

Sytuacja ta odmieniła się dopiero przy „Welcome To The Morbid Reich”, który na swój sposób mnie wciągnął i zainteresował. Podobnie, chociaż nie aż tak bardzo, było w przypadku „Tibi Et Igni”. Czytaj dalej Vader – The Empire

Organek – Czarna Madonna

organek czarna madonnaWielkimi krokami zbliża się koniec kolejnego roku. Od dłuższego czasu mamy okres jesienno-zimowy czyli szaro, buro i ponuro. Dzień jest na tyle krótki, że praktycznie całą jego jasną część człowiek spędza w pracy. Reszta dnia to już ciemnica totalna, która w znaczny sposób zawęża nam pole manewru zatem więcej czasu można spędzić w domu. Czas ten umilić może muzyka. Czytaj dalej Organek – Czarna Madonna

Jean Michel Jarre – Oxygene 3

jean michel jarre oxygene 340 lat po premierze pierwszej części i prawie 20 po drugiej, Jean Michel Jarre wydaje domknięcie trylogii „Oxygene”. Chęć uczczenia jubileuszu czy zwyczajny skok na kasę fanów?

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat francuski artysta sukcesywnie obniżał loty czego najlepszym przykładem mogą być chociażby 2 ostatnie albumy. Duet „Electronica” w znaczny sposób odbiega od twórczości, do której przez lata przyzwyczaił nas JMJ. Czytaj dalej Jean Michel Jarre – Oxygene 3

Metallica – Hardwired… To Self-Destruct

metallica hardwiredZacznijmy dość nietypowo. Jeśli liczyłeś na to, że „Hardwired…” będzie tak zwanym „powrotem do korzeni” czyli grania sprzed ponad 25 lat to spokojnie odpuść sobie dalsze czytanie tego tekstu jak i słuchanie nowej Metalliki. Jeśli miałeś jakiekolwiek oczekiwania wobec ich nowego albumu – patrz wyżej. Jeżeli wychodziłeś z założenia, że „co ma być to będzie”, to możesz przejść dalej – ale na własną odpowiedzialność;) Czytaj dalej Metallica – Hardwired… To Self-Destruct

Riverside – Eye Of The Soundscape

riverside eye of the soundscapeCiężko pisać o „Eye Of The Soundscape” w kontekście nowego albumu Riverside chyba, że weźmiemy pod uwagę tylko fakt niedawnej premiery.

Materiał, który został zebrany na 2 płytach to swego rodzaju kompilacja i to też nie do końca bo zawiera rzeczy starsze, które już znamy, jak i nagrane zupełnie niedawno, które dopiero teraz ujrzały światło dzienne.

Zatem mamy tu utwory znane z bonusowych krążków z  dwóch ostatnich albumów zespołu („Night Session” i „Day Session”).  Czytaj dalej Riverside – Eye Of The Soundscape

Meshuggah – The Violent Sleep Of Reason

meshuggah violent sleep of reasonNie od zawsze było mi po drodze z Meshuggah. Pierwszy kontakt z zespołem miałem jeszcze w czasach liceum kiedy to w kręgach szkolnych metalowych ortodoksów szalał album „Nothing”.

Od zawsze ekipa Szwedów budziła we mnie skrajne emocje: z jednej strony coś mnie w niej intrygowało ale jednocześnie odpychało i sprawiało, że nie mogłem się do Meshuggah przekonać. Kolejne albumy nie przyniosły odmiany a nawet zwiększyły niechęć (głównym winowajcą był tu „Catch 33”;). Czytaj dalej Meshuggah – The Violent Sleep Of Reason

Dobra muzyka 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu